Warszaw Cup!

Regaty odbywały się na zalewie Zegrzynskim. Na miejsce dotarliśmy w sobotę nad ranem. Prognozy nie były zadowalające 1-2 B.

W pierwszym dniu odbyło się 5 biegów. W pierwszym poszło nam bardzo dobrze skończyliśmy na 3. Gdzie słabo wiało z Nikodemem nadrabialiśmy trzeciego zaloganta. Niestety w następnych biegach nie poszło nam rewelacyjnie, cały czas trzymalismy kontakt z czołówka ale brakowało detali zagrania załogi.

Na drugi dzień pełni entuzjazmu zaczęliśmy biegi Prognoza 3-4 B. W 6 biegu byliśmy na falstarcie, okrążyliśmy znak i wszyliśmy na czystym wietrze zajmując 7 pozycje.

W następnych dwóch biegach mieliśmy tyle kolizji, co przez ostatnie 5 lat nie miałem. Nie ze swojej winy. 7 bieg zaczęliśmy na starcie duża kolizja trzy łódki wzięły nas w tzw kleszcze. Wybrnęliśmy z sytuacji na drugim okrążeniu byliśmy w pierwszej 6-stce. W końcu zgranie zaowocowało. Niestety nasz entuzjazm odszedł przy wejściu na górny znak. Dwie łódki nas zepchnęły na znak kursowy tak że się nie zmieściliśmy. Musieliśmy nabrać prędkości i go okrązyc tracąc zarazem 6 pozycji. Mimo że mieliśmy wewnętrzny nie zostawili nam miejsca.

Ostatni bieg long dystans. Mówię chłopaki musimy go wygrać. Wchodzimy na starcie na pięknym czystym prawym halsie a spod dołu jakiś sternik nagle zrobił zwrot na lewy. Nie było nawet kiedy krzyknąć prawy!!! I uderzyliśmy z pełnym impetem w niego u nas dziób cały u niego spore uszkodzenia. Sternik tłumaczył się że by się nie zmieścił na starcie dlatego zajechał nam drogę. Niestety strata była potężna. Nie było jak nadrobić tak dużej straty. Zakończyliśmy regaty na 12 miejscu na 24 jachty. Wynik uważam mocno nie zadowalający. Mobilizuje mnie to większej pracy. Dziękuję bardzo Komandorowi Andrzejowi Szostakowi, za możliwość reprezentowania godnie naszego klubu.

Pozdrawiam
Waldemar Biały